RZUTZA3.PL INNE TREŚCIPOWER-RANKING-1-LIGI-202627-CZ2-O-KROK-OD-NAJLEPSZYCH-MIEJSCA-129
POWER RANKING 1. LIGI 2026/27 [CZ.2]: O krok od najlepszych | Miejsca 12-9
27/08/2026 09:05
Po pierwszej części naszego Power Rankingu 1. Ligi Mężczyzn, w której przyjrzeliśmy się zespołom sklasyfikowanym na miejscach 16-13, przesuwamy się o kilka kolejnych pozycji w górę tabeli. Tym razem na tapet trafiają drużyny z miejsc 12-9 - zespoły, których potencjał znacznie wykracza poza prostą ocenę wynikającą z miejsca w naszym zestawieniu.
To właśnie tutaj zaczyna się najbardziej nieprzewidywalna część naszego rankingu. Granica pomiędzy środkiem tabeli a walką o play-offy jest niezwykle cienka. Jeden udany transfer, zdrowie lidera, właściwie odnaleziona rola młodego zawodnika czy kilka zwycięstw odniesionych w odpowiednim momencie może sprawić, że drużyna, która dziś znajduje się poza pierwszą ósemką, za kilka miesięcy będzie spoglądać w jej kierunku z coraz większą pewnością.
Polonia Warszawa, Decka Pelplin, GKS Tychy i Kotwica Kołobrzeg mają różne fundamenty, różne pomysły i różne drogi, które mają doprowadzić je do sukcesu. Łączy je jednak jedno – żadna z tych drużyn nie powinna być traktowana wyłącznie jako tło dla ligowej czołówki.
W tym miejscu zaczyna się bowiem pościg za pierwszą ósemką. A czasami to właśnie drużyny stojące tuż za jej plecami potrafią w odpowiednim momencie zrobić najgłośniejszy krok.
12. KKS POLONIA WARSZAWA
Dwunaste miejsce w naszym rankingu nie jest wyrokiem, lecz raczej punktem wyjścia. Polonia Warszawa to zespół, który przed sezonem przeszedł znaczącą przebudowę, a jego nowa odsłona może potrzebować czasu, zanim wszystkie elementy zaczną funkcjonować jako jeden organizm.
Najważniejszą zmianą jest pojawienie się na ławce trenerskiej Łukasza Dziergowskiego - szkoleniowca dobrze znającego realia pierwszej ligi. W Warszawie pozostali Bartosz Trzybiński, Filip Poradzki, Szymon Borowski, Tomasz Bodzan, Paul Truszczyński i Maksymilian Duda, jednak klub zdecydował się również na kilka interesujących ruchów transferowych.
Do zespołu dołączyli między innymi Przemysław Wrona, Gal Geliński, Jacoby Ross, Cameron Gaines, Łukasz Kłaczek oraz Wojciech Jagiełło.
Największym wyzwaniem będzie jednak znalezienie odpowiedzi na pytanie, kto przejmie ofensywną odpowiedzialność pozostawioną przez Jalena Sullingera. Amerykanin, który przeniósł się do ŁKS-u, był jednym z najważniejszych punktów poprzedniej Polonii ,notując blisko 21 punktów i 5 asyst na mecz.
Jednym z kandydatów do przejęcia części tej odpowiedzialności będzie Gal Geliński. Nowy rozgrywający Polonii przychodzi z drugiego poziomu rozgrywek w Izraelu, gdzie potrafił łączyć kreowanie gry ze skutecznością i wszechstronnością. W poprzednim sezonie notował średnio 15 punktów, 8 zbiórek i 10 asyst. Jeżeli jego sposób prowadzenia gry szybko spotka się z oczekiwaniami trenera oraz charakterystyką pozostałych zawodników, może stać się jednym z najważniejszych elementów nowej układanki Polonii.

Jacoby Ross jest natomiast zawodnikiem, którego przed sezonem trudno jednoznacznie sklasyfikować. Amerykanin ma za sobą występy w Meksyku i Islandii, gdzie zdobywał średnio 21 punktów. Teraz jego zadaniem będzie przenieść tę ofensywną swobodę na polskie parkiety.
Cameron Gaines powinien zapewnić zespołowi fizyczność na skrzydle, zbiórkę i wszechstronność, natomiast Przemysław Wrona może stać się jednym z filarów gry podkoszowej. Jego doświadczenie z pierwszoligowych i ekstraklasowych parkietów może być szczególnie cenne w meczach, w których o wyniku decydują detale.
Nie można również zapominać o młodszej części zespołu. Maksymilian Duda, Filip Poradzki i Szymon Borowski mogą otrzymać większą przestrzeń do rozwoju. Szczególnie Borowski jest zawodnikiem, którego progres może nadać warszawskiej drużynie dodatkowego impulsu.
Do tego dochodzą polskie wzmocnienia. Łukasz Kłaczek ma już doświadczenie z gry w Sokole Łańcut i Politechnice Opolskiej, natomiast Wojciech Jagiełło w poprzednim sezonie w Miners Katowice notował blisko 8 punktów w 19 minut.
Polonia jest więc zespołem, w którym wiele rzeczy wciąż pozostaje niewiadomą, ale właśnie w tej niewiadomej może kryć się jej największa szansa. Jeżeli Łukasz Dziergowski zbuduje odpowiednią hierarchię, znajdzie właściwe role dla nowych zawodników i pozwoli młodszym graczom zrobić kolejny krok, Warszawa może szybko zapukać do drzwi pierwszej ósemki.
Dwunasta pozycja to zatem nie sufit. To pozycja wyjściowa.
11. DECKA PELPLIN
Decka Pelplin nie potrzebuje wielkich słów, aby udowadniać swoją wartość. W świecie sportu, w którym często najgłośniej mówią transfery, nazwiska i oczekiwania, Pelplin od dłuższego czasu buduje swoją siłę nieco ciszej - poprzez stabilność, konsekwencję i dobrze funkcjonujący system.
Rafał Knap pozostaje trenerem, a w składzie nadal znajdują się Przemysław Kuźkow, Jayden Coke-Domingue, Filip Gurtatowski, Mikołaj Ratajczak, Olivier Szczepański, Mariusz Konopatzki i Miłosz Toczek. Do zespołu dołączyli natomiast Samaje Haynes-Jones, Tobiasz Dydak, Jędrzej Musiał oraz Jacek Rutecki.
Najważniejszym ruchem pozostaje oczywiście transfer Haynes-Jonesa. Amerykanin przychodzi z Żubrów Białystok, gdzie w trudnych warunkach potrafił wziąć na siebie ciężar ofensywy. 18,7 punktu na mecz przy 47 procentach skuteczności za trzy pokazuje, że jest to zawodnik o dużym talencie. Przychodzi on do tego zespołu ,aby stworzyć jeden z najsilniejszych duetów ligi.
Spójrzymy ,więc na drugą stronę tego duetu - Jest nią oczywiśćie Jayden Coke-Domingue.
MVP poprzedniego sezonu pozostaje w Pelplinie i ponownie będzie jednym z najważniejszych zawodników całej ligi. 21,5 punktu, 6,3 zbiórki, 3 asysty, 3,2 przechwytu oraz 1,5 bloku na mecz pokazują skalę jego wszechstronności.To zawodnik, który nie ogranicza się do jednej roli. Potrafi zdobywać punkty, kreować, walczyć na tablicach, bronić i zmieniać obraz spotkania bez konieczności podporządkowania całej gry jednej statystyce.
Jeżeli Haynes-Jones i Coke-Domingue odnajdą wspólny język na parkiecie, Decka może posiadać jeden z najbardziej interesujących duetów w całej lidze.

Nie mniej istotna będzie jednak druga linia.
Filip Gurtatowski daje energię i jakość po obu stronach parkietu, a Miłosz Toczek może w tym sezonie otrzymać większą odpowiedzialność. To właśnie rozwój takich zawodników często decyduje o tym, czy drużyna pozostaje solidna, czy robi krok w stronę czegoś większego.
Ciekawym ruchem jest również Jacek Rutecki. Po sezonie spędzonym między innymi w drugoligowym Pleszewie i ekstraklasowej Stali Ostrów schodzi do pierwszej ligi po większą rolę. Jego statystyki z drugiej ligi - 21,5 punktu, 5,3 zbiórki, 2 asysty i 42,9 procent skuteczności za trzy – pokazują, że potencjał ofensywny jest bardzo duży.
Pod koszem pozostaje Olivier Szczepański, który po odejściu Macieja Nagela do PLK może otrzymać więcej odpowiedzialności. Tobiasz Dydak również dostaje kolejną możliwość rozwoju na pierwszoligowym poziomie.
Decka nie musi więc wygrywać sezonu na papierze. Wystarczy, że będzie konsekwentnie budować swoją przewagę na parkiecie. Jeżeli wszystkie elementy zagrają ze sobą we właściwym rytmie, Pelplin może być jednym z tych zespołów, które przez długi czas pozostają poza głównym światłem reflektorów, by w odpowiednim momencie znaleźć się dokładnie tam, gdzie chcą być – w centrum walki o pierwszą ósemkę.
10. GKS TYCHY
GKS Tychy to drużyna, której trudno odmówić doświadczenia. W jej przypadku nie chodzi o efektowną przebudowę czy spektakularne nazwiska, lecz o stworzenie zespołu, który będzie potrafił przetrwać trudniejsze momenty i konsekwentnie zbierać zwycięstwa.
Tomasz Jagiełka zachował znaczną część ubiegłorocznego trzonu. W Tychach pozostają Tomasz Śnieg, Sebastian Bożenko, Szymon Kiwilsza, Mateusz Dziemba, Kajetan Kuczawski i Maciej Koperski. Do zespołu dołączyli Damian Jeszke, Michał Jodłowski, Aleksander Busz, Franciszek Chac oraz wracający z wypożyczenia Bartosz Folga.
Najważniejszą postacią pozostaje Tomasz Śnieg. W pierwszej lidze doświadczenie rozgrywającego jest walutą, której nie da się kupić w jednym oknie transferowym. To umiejętność czytania spotkania, kontrolowania tempa, podejmowania właściwych decyzji i zachowania spokoju wtedy, gdy po drugiej stronie parkietu rośnie presja. Tychy będą tego potrzebowały.

Podobną wartość może dać Mateusz Dziemba, natomiast coraz większej roli należy oczekiwać od Kajetana Kuczawskiego. To jeden z zawodników, przy których można upatrywać wyraźnego progresu.
Sebastian Bożenko powinien ponownie być solidnym punktem obwodu. W poprzednim sezonie notował 11,3 punktu na mecz przy 37 procentach skuteczności za trzy. Maciej Koperski z kolei ma coś do udowodnienia - przede wszystkim sobie. Jeżeli odzyska regularność zza łuku, może stać się ważnym elementem ofensywnej układanki GKS-u.
Ciekawie wygląda również młodsza część zespołu. Franciszek Chac to zawodnik o dużym potencjale, który może potrzebować czasu, ale posiada warunki, aby ten sezon stał się ważnym etapem jego rozwoju. Aleksander Busz otrzymuje natomiast szansę na większą rolę po okresie spędzonym w GTK Gliwice. Jeżeli wykorzysta otrzymaną przestrzeń, może być jednym z ciekawszych odkryć Tychów.
Doświadczenie wnosi Damian Jeszke. Jego możliwość gry na kilku pozycjach, fizyczność i znajomość ligowych realiów mogą okazać się niezwykle wartościowe. Pod koszem GKS dysponuje doświadczonymi: Szymonem Kiwilszą i Michałem Jodłowskim, a kolejną kartą, którą trener może wykorzystać, jest Bartosz Folga. Po wypożyczeniu do drugiego zespołu Miners Katowice wraca z bardzo dobrymi liczbami – 14,3 punktu i 8,6 zbiórki.
GKS ma więc fundament, na którym można budować. Nie jest to drużyna, która musi olśniewać od pierwszego meczu. Jej siłą może być coś znacznie mniej efektownego, ale często bardziej wartościowego – regularność. Dziesiąte miejsce traktujemy jako bezpieczny punkt wyjścia. Jeżeli młodsi zawodnicy zrobią krok do przodu, a doświadczeni liderzy utrzymają zdrowie i formę, Tychy mogą rozpocząć marsz w górę tabeli.
9. DATZZY KOTWICA PORT KOŁOBRZEG
Dziewiąte miejsce oznacza moment, w którym pierwsza ósemka przestaje być odległym celem, a zaczyna być realnym horyzontem.
Kotwica Kołobrzeg to zespół zbudowany na doświadczeniu. Rafał Frank zachował w składzie Filipa Małgorzaciaka, Szymona Janczaka, Pawła Leończyka, Szymona Długosza i Mikołaja Kurpisza, jednocześnie wzmacniając rotację zawodnikami, którzy dobrze znają pierwszoligowe realia.
Do Kołobrzegu trafili James Washington, Mateusz Kaszowski, Dominik Rutkowski, Alan Czujkowski, Michał Samolak oraz Miłosz Góreńczyk.
Szczególnie interesująco wygląda para Washington – Kaszowski. Pierwszy wnosi doświadczenie i umiejętność kreowania gry, drugi zna ligę i może zapewnić energię oraz wszechstronność.
Kaszowski w poprzednim sezonie w Sokole Łańcut notował 11 punktów i 4,7 asysty na mecz. Teraz jego zadaniem będzie odnalezienie się w nowym środowisku i wykorzystanie doświadczenia, które zdążył zebrać na pierwszoligowych parkietach.
Najważniejszym ogniwem ofensywnym pozostaje jednak Filip Małgorzaciak. To zawodnik, którego kibicom pierwszej ligi przedstawiać nie trzeba. W poprzednim sezonie zdobywał średnio 16,7 punktu na mecz i ponownie powinien być jednym z głównych źródeł punktów Kotwicy.

Obok niego znajduje się Dominik Rutkowski. W poprzednim sezonie był liderem Opola, zdobywając średnio 15 punktów na mecz. Jego obecność daje Kotwicy coś więcej niż same punkty – doświadczenie i spokój, które szczególnie mocno zyskują na wartości w najważniejszych fragmentach spotkań.
Na skrzydłach pojawiają się kolejni zawodnicy znający ligę od podszewki – Alan Czujkowski, Mikołaj Kurpisz i Szymon Janczak. To właśnie doświadczenie może być jednym z największych atutów Kotwicy. W długim sezonie, pełnym wzlotów, spadków formy i meczów rozstrzyganych w ostatnich minutach, stabilność potrafi być równie cenna jak talent.
Nie można pominąć Pawła Leończyka. Jego rola nie musi być widoczna wyłącznie w statystykach. To zawodnik, którego wartość rośnie wraz ze stawką spotkania. Umiejętność czytania gry, doświadczenie i znajomość najwyższego poziomu mogą być bezcenne w momentach, w których każdy błąd zaczyna ważyć coraz więcej. Pod koszem pozostaje również Szymon Długosz, kolejny zawodnik gwarantujący doświadczenie i fizyczność.
Kotwica znajduje się więc na granicy. Dziewiąte miejsce to ostrożna ocena, ale potencjał zespołu pozwala patrzeć zdecydowanie dalej. Jeżeli Washington i Kaszowski stworzą odpowiedni duet, Małgorzaciak i Rutkowski zapewnią odpowiednią produkcję ofensywną, a doświadczeni zawodnicy utrzymają stabilność zespołu, Kołobrzeg może znaleźć się w pierwszej ósemce.
Bo pomiędzy dziewiątym miejscem a play-offami nie ma przepaści. Jest zaledwie kilka zwycięstw, kilka trafionych decyzji i kilka wieczorów, w których piłka po ostatnim rzucie może potoczyć się dokładnie w tę stronę, której wcześniej nikt nie przewidywał.I właśnie dlatego Kotwica, choć dziś dziewiąta, może wkrótce zapukać do drzwi pierwszej ósemki znacznie mocniej, niż sugeruje nasze zestawienie.